Były wakacje. Zaczęły się trzy dni temu. Wstałam (dobrowolnie, bez budzika, o tej godzinie, o której uznałam to za słuszne). Przeciągnęłam się i zeszłam na dół do kuchni, bo było strasznie gorąco i okropnie mnie suszyło, a kiedy ja jestem spragniona to muszę mieć wodę natychmiast. Kiedy zeszłam okazało się, że spałam dość długo, bo cała rodzina była w salonie i oglądali nasz ulubiony serial "Plotkara".Całą rodzina go lubi. Oczywiście (jak w każde wakacje) powtórki od pierwszego sezonu, ale dopiero zaczęli. Wiem o tym, bo pierwszy odcinek znam prawie że na pamięć.
-Dzień dobry!-krzyknęli rodzice, gdy piłam sok prosto z kartonu. Mama tego nie cierpi, ale dziś nie zwracała mi o to uwagi.
-Wstał największy śpioch w rodzinie!-powiedział Jimmy, mój młodszy brat, a później cała rodzina zaczęła rechotać. W sumie to najwyższy czas przedstawić Wam moją rodzinę.
-Mama-Monica-39 lata
-Tata-John-42 lata
-Siostra-Amy-18 lat
-Brat-Sam-17 lat
-Siostra-Anne-15 lat
-Siostra-Natalie-14 lat
-Brat-Jimmy-12 lat
-Brat-Justin-12 lat (Jimmy i Justin to bliźniaki)
-Siostra-Britney-8 lat
Wracając do dzisiejszego dnia. Kiedy cała rodzina rechotała, ja stałam z pustym już kartonem w ręce, w piżamie i patrzyłam na nich z zażenowaniem. Nie dlatego, że ten tekst był beznadziejny, tylko dlatego, że oni rechoczą jak psychicznie chorzy. W końcu skończyli. Tu dodam jeszcze, że czasem w domu mówimy po polsku, a czasem po angielsku, ale wszystko Wam tłumaczę od razu po polsku :)
-No. Skoro już wszyscy są, to możemy Wam powiedzieć, tą tajemnicę, na której ujawnienie czekacie już 2 miesiące.-powiedział tata.
-Tak!-krzyknęliśmy zgodnym chórem.
-Więc...-zaczęła mama i tu urwała. Właściwie to ja urwałam.
-Stop!-krzyknęłam.-Tylko sobie wezmę krzesło.-wzięłam je i usiadłam tak jak zawsze brzuchem do oparcia, a nogi opierając o jego boki.-Już.
-Więc, każdego roku jeździmy gdzieś na ferie, święta, czasem w roku i tygodniu szkolnym, albo tak jak teraz na wakacje, prawda?
-Tak.-odpowiedzieliśmy zdziwieni, bo nikt nie wiedział do czego zmierza mama.
-W tym roku jedziemy do Włoch!-krzyknęła
-Super!-krzyknęliśmy. Byliśmy już w Grecji, Hiszpanii,Portugalii, Niemczech, Wielkiej Brytanii,Szwecji, Irlandii, Meksyku, Tajlandii, Kanadzie (bo tam się urodziłam) i w wielu innych krajach. Naliczyło się ich (licząc wyjazdy całej rodziny, i poszczególnych osób) ok. 70.
-A kiedy jedziemy i na ile?-spytała Amy.
-Jedziemy na 2 tygodnie, wyjeżdżamy jutro.-odpowiedział tata.
-Już jutro?!-krzyknęłam.-Muszę się szybko pakować! Jezu, mi to zawsze tyle czasu zajmuje, zawsze mam dylemat...O ja pierdziele!
-Nie mów brzydko.-powiedziała słodko Britney, a później zaczęła się śmiać.
-Nikt nie zabrania wam się już pakować. Najważniejsze jest, żebyście zdążyli do jutra, bo o 9:00 rano wylatujemy!
-Okej!-krzyknęliśmy i każde udało się do swojego pokoju. Kiedy wszyscy się spakowali, zdjedliśmy kolację, wszyscy się umyli i poszli spać.
==============
-NA LOTNISKU-
==============
Kiedy pozałatwialiśmy już wszystkie najważniejsze sprawy, usiedliśmy w wielkiej poczekalni, gdzie mieliśmy siedzieć 2 godziny, zanim przyleci nasz samolot. Usiedliśmy na przeciwko bardzo sympatycznej, angielskiej (jak my! :D) rodziny. Trochę porozmawialiśmy, a Britney cały czas bawiła się książką z jakimś chłopczykiem z tej familii. W końcu okazało się, że za długo rozmawialiśmy, a samolot powinien startować za jakieś 5 minut. Obie rodziny zaczęły się strasznie spieszyć.
-Szybciej, szybciej!-poganiali nas rodzice.
-Tato, pomóż mi!-mam zawsze zbyt ciężkie walizki i trzeba mi pomagać.
-Już!
Po chyba najszybszym wybieraniu się do samolotu w moim życiu, w końcu zajęliśmy miejsca. Samolot wystartował, a my lecieliśmy spokojnie przez 15 minut, ja projektując cover na mój telefon. Nagle nasz olimpijski spokój przerwała mama.
-Nie wzięliśmy Britney!-zaczęła się drzeć na cały samolot, oczywiście we wszystkich językach jakie znała, żeby każdy ją zrozumiał.
-A my Colina!-krzyknęła mama z tej sympatycznej rodzinki, ale już tylko po angielsku.
-Jak to?!-spytałam.
-Britney! Britney! Colin! Colin! -wszyscy krzyczeli, z nadzieją, że te dzieci są gdzieś tutaj, tylko się zgubiły. Ale nic to nie dało. Sytuacja była w tej chwili niezbyt fajna. Po mojej głowie chodziło wciąż tylko jedno zdanie:
ZGUBILIŚMY BRITNEY.
Lucky teenager
niedziela, 15 marca 2015
środa, 11 marca 2015
Wprowadzenie
Jest to opowieść o życiu pewnej nastolatki, której bardzo dobrze powodzi się w życiu, choć czeka na nią wiele przeszkód przygotowanych przez los. Kłótnie, miłości, przyjaźnie, problemy, liceum...
Czy 16-letnia Rose poradzi sobie z trudnościami dorastania?
---------------------------------------------------
Okejj. Więc to wprowadzenie. Mam nadzieję, że się Wam spodoba i będziecie chętni do czytania mojego bloga. Od razu mówię, że jest to wytwór mojej wyobraźni. Na niczym się nie wzorowałam, więc wszelkie podobieństwa są przypadkowe :3
Czy 16-letnia Rose poradzi sobie z trudnościami dorastania?
---------------------------------------------------
Okejj. Więc to wprowadzenie. Mam nadzieję, że się Wam spodoba i będziecie chętni do czytania mojego bloga. Od razu mówię, że jest to wytwór mojej wyobraźni. Na niczym się nie wzorowałam, więc wszelkie podobieństwa są przypadkowe :3
Subskrybuj:
Posty (Atom)